wtorek, 1 grudnia 2015

Rozdział 10

~~Louis~~

Następnego dnia wstałem wcześniej. Widok śpiącego Loczka wywołał niezmierny uśmiech. Pocałowałem go w czoło i zszedłem na dół, w celu przygotowania śniadania. Dzień był pogodny. Mimo tego, że był ranek to słoneczko już wyszło i świeciło radośnie, ogrzewając twarze przechodniów. Zapowiadał się cudowny weekend. Miałem zamiar spędzić go w ramionach Hazzy. Miłość to niewyobrażalnie piękne uczucie. Jeśli mamy obok siebie osobę bliską naszemu sercu, z którą chcemy dzielić życie, świat wydaje nam się o wiele bardziej cudowniejszy.

~~Harry~~

Ciepłe promienie słoneczka otuliły moją twarz. Było coś około południa- wywnioskowałem. Ku mojemu zdziwieniu nie było obok Lou. Powoli przetarłem twarz i ruszyłem w stronę kuchni.
- Dzień dobry Loueh- przytuliłem go od tyłu wtulając twarz w jego miękkie włosy.
~ Dzień dobry Hazz - uśmiechnął się ciepło - Jak się spało?
- Wspaniale. Boo, mam nadzieję, że robisz śniadanie, bo jestem głodny. - powiedziałem siadając na jednym z krzeseł.
~ Bardziej podchodzi to pod obiad. Jest przed 1 p.m.
- Ouh, kiedy wstałeś? - spytałem.
~ Około 11 a.m. Byłem też w sklepie po kilka produktów. - odwrócił się na pięcie i złożył delikatnego całusa na moich lekko spierzchniętych ustach. Pogłębiłem pocałunek i wziąłem Lou na kolana. Po chwili nasze języki odnalazły się, walcząc o dominację. Louis objął moją twarz i przybliżył się jeszcze bardziej. Po kilku minutach odsunąłem się aby zaczerpnąć świeżego powietrza do płuc.
~ Kocham Cię. - wyszeptał, przygryzając płatek ucha.
- Też Ciebie kocham Lou. Nic nas już nie rozdzieli. - odpowiedziałem.
Czekając na śniadanio-obiad wziąłem prysznic. Kiedy po raz kolejny wróciłem na dół jedzenie leżało na stole a Louis wkładał naczynia do zmywarki. W tej pozycji miałem idealny widok na jego tyłek. Nieświadomie oblizałem wargi. Louis wstał i zmierzył mnie. Po czym uśmiechnął się i gestem wskazał bym usiadł. Skosztowałem jego spaghetti. Było pyszne.
- Mmm.. Louis. To jest przepyszne. - pochwaliłem.
~ Dziękuję. Zazwyczaj nie lubię gotować. Nigdy mi to nie wychodzi. - powiedział. Zjedliśmy resztę w milczeniu.


~~ około 3 p.m~~

Leżeliśmy na kanapie. Znaczy ja znajdowałem się na kanapie a Lou na mnie. Chwilę oglądaliśmy jakiś film. Poczułem wibracje w kieszeni. Dostałem sms'a.
Od:MAMA


O której wrócisz Harry? Martwię się. 

Do: MAMA

Spokojnie. Jestem u Louisa. Będę chyba wieczorem, najpóźniej jutro w południe xx

Spojrzałem na szatyna. Biedaczek zasnął. Zrobiło mi się go szkoda ale stwierdziłem, że w takiej pozycji jest mu niewygodnie. Ostrożnie wstałem aby go nie zbudzić. Pochyliłem się i złożyłem pocałunek na jego malinowych ustach, po czym wziąłem go na ręce i zaniosłem do sypialni na łóżko. Ułożyłem się obok Boo. Był taki bezbronny. Na myśl, że ktoś mógłby go kiedyś skrzywdzić posmutniałem. Postanowiłem nigdy nie pozwolić mu cierpieć, być przy nim już na zawsze.  Wtuliłem twarz w jego szyję, przylegając bliżej Lou. Przykryłem nas kołdrą i po chwili moje powieki opadły.


~ ~ około 7 p.m ~ ~

Otworzyłem oczy i zobaczyłem tulącego mnie Louisa. Był niczym słodki cukiereczek.
~ Skąd się tu wzięliśmy? Byliśmy w salonie. - zapytał marszcząc nosek.
- Kiedy zorientowałem się, że śpisz, zaniosłem Cię do sypialni, żeby było Ci wygodniej. - odpowiedziałem.
~ Na Tobie też jest mi wygodnie. - puścił oczko. Na moje poliki wskoczył lekki rumieniec.
- Co mamy zamiar robić? - zagadnąłem.
~ Idziemy na spacer?
- Umm. . Okey. A która godzina?
Louis zerknął na zegarek.
~ Kwadrans po 7.p.m.

Nie myślałem, że szykowanie się zajmie Boo prawie godzinę. Ja robię to w około 10 minut. Postaram się to zmienić w najbliższym czasie.
Szliśmy oświetlonymi uliczkami Londynu. O tej porze było niewielu przechodniów, nie to co w dzień. Już dawno z nikim nie wychodziłem. Byłem szczęśliwy. Miałem swojego Boo. Moje własne, prywatne szczęście.
Najpierw udaliśmy się na London Eye. Oprócz nas wsiadła jakaś para.
- Czy możesz nam zrobić zdjęcie? - spytałem trzymając w ręku przygotowany telefon. Louis zaśmiał się cichutko.
~ Tak. Jasne. - uśmiechnęła się. Wręczyłem jej telefon i podszedłem do Louisa. Pocałowałem go w policzek, obejmując w pasie. Dziewczyna zrobiła zdjęcie. Wziąłem telefon i podziękowałem. Zwróciłem się w stronę miasta. Widok zapierał dech w piersiach. Przytuliłem się do Lou i w takiej pozycji zostaliśmy do końca jazdy.
Następnie wybraliśmy się do dobrze znanego mi lokalu tj przytulnej kawiarenki. Zjedliśmy ciastko i wypiliśmy dobrą kawę. W towarzystwie Lou czas jakby stawał w miejscu. Nie czułem, że jest późno. A już na pewno nie przypuszczałem, że dochodzi 11:30 p.m.
~ Przepraszam chłopcy ale musimy już zamykać.
- Oooh... Zasiedzieliśmy się. - powiedziałem lekko zdezorientowany. Spojrzałem na ekran telefonu 11:27 p.m.
O CHOLERA! - pomyślałem. Mama na pewno się martwi albo będzie na mnie wściekła.
Wychodząc z lokalu Louis zapytał co się stało.
- Powiedziałem mamie, że wrócę wieczorem.
~ To żaden problem. Powiedz, że zostajesz u mnie. - odpowiedział .
- Odprowadzę Cię do domu i wrócę do siebie. Nie chcę sprawiać kłopotów. - odparłem.
~ Kłopotów?! - zatrzymał się - Harry. Kocham Cię. Jeśli zostaniesz u mnie na noc będę szczęśliwy. Ty nigdy nie sprawisz kłopotów kochanie. Przestań tak nawet myśleć. - stanął na palcach, żeby mnie pocałować.
~ Napisz, że zostajesz.
Tak też zrobiłem. Szczerze to cieszyłem się. 
"Wszyscy kochamy to uczucie, kiedy tylko otworzymy oczy i mamy przy swoim boku osobę, którą kochamy, która jest dla nas najcenniejsza, za którą oddalibyśmy życie. Kochałem być blisko Louisa, kochałem jego dotyk, głos, kochałem Jego całego."


***

Hej xx
Wybaczcie poślizg czasowy. Miałam rozdział przygotowany ale z powodu nieznanych mi przyczyn zniknął z bloggera a zanim napisałam nowy minęło trochę. Tak więc liczę się z tym, że może Wam się nie spodobać. W każdym razie liczę na jakieś komentarze.♥ Byłoby mi bardzo miło. 
Jutro rozpoczynam egzaminy próbne, więc rozdział kolejny wstawię w sobotę. Życzę sobie powodzenia a Wam słodkich snów ★
Magda xx

sobota, 21 listopada 2015

Rozdział 9

~~Harry~~

Po dotarciu na miejsce chwilę nie wysiadaliśmy. Loui spojrzał na mnie i uśmiechnął się słodko.
~ Nie stresuj się, kochanie.- powiedział dając mi buziaka. Pomyślałem, że źle być nie może. Zabraliśmy rzeczy (m.in. alkohol, chipsy, jakieś picie) i poszliśmy na działkę. Liam szedł przodem. Na niewielkiej działce zastaliśmy kilka osób siedzących dookoła ogniska, jakiś stolik, mały domek, prawdopodobnie altanę oraz małą fontannę. Podchodząc bliżej Louis krzyknął "Cześć wam. Już jesteśmy." Co ucieszyło mnie.. (uwzględnił mnie). Wszystkie oczy automatycznie powędrowały w naszą stronę. Dziwnie się poczułem, ale kiedy odłożyliśmy produkty, Louis splótł nasze palce. Dodało mi to pewności siebie. 
~ To jest właśnie Harry.- powiedział, kiedy usiedliśmy na wolnych miejscach. 
-Em, część wam.- Uśmiechnąłem się (troszeczkę nerwowo, ale było dobrze). 
Pierwszy zareagował mały blondasek, który jak zauważyłem, cały czas się uśmiechał. Nosił czarne okulary i wydawał się bardzo miły.
- Miło nam Cię poznać Harry. Louis nam o Tobie mówił. Czuj się jak u siebie. - wyszczerzył rządek białych ząbków.
- Macie ochotę na piwo? - zapytał mulat, który siedział obok jakiejś dziewczyny. 
~ Zayn! Już chcesz ich upić? Dopiero co przyszli.- zażartowała owa dziewczyna. Zayn, tak widocznie miał na imię mulat, wydął wargi i z powrotem usiadł. 
- Perrie. . a Ty jak zwykle. Jesteśmy duzi. Nie musisz się o nas martwić. - odpowiedział Lou, biorąc jedną z butelek piwa.

Ogólnie atmosfera (po jakimś czasie) nie była już tak napięta jak na początku.  Dowiedziałem się, że blondasek to Niall, który jest Irlandczykiem. Miał niesamowite poczucie humoru i pozytywnie wpływał na całe towarzystwo. Emily, to przyjaciółka Louisa za czasów piaskownicy. Resztę poznał w szkole. Oprócz nich, był Liam, który nas przywiózł, wcześniej wspomniani Zayn razem z Perrie.
Po kilku piwach byliśmy rozluźnieni. Muszę przyznać, że wszyscy byli sympatyczni. Około 11 p.m. zrobiło się dość chłodno. 
- Idę po kurtkę Lou. - powiedziałem z zamiarem wstania. Wtedy Louis pociągnął mnie w dół. Wypił ok 4 piw, był leciutko wstawiony. 
~ OK. Idę z Tobą. - powiedział. 
Nie widziałem w tym sensu ale.. przynajmniej nie byłem sam. Otworzyłem auto i schyliłem się aby dosięgnąć kurtki. Wtedy poczułem czyjeś dłonie na moich pośladkach. "Ahh ten Louis" pomyślałem. 
- Boo, przestań. Za dużo wypiłeś.- powiedziałem, zamykając auto. Ubrałem kurtkę. Louis objął mnie i łapczywie wpił się w moje usta. Oddałem pocałunek i oderwałem się po chwili.
- Chodź. Inni czekają.- wytłumaczyłem i ruszyliśmy. Dalszy pobyt nie przyniósł żadnych niespodzianek. Około 2 a.m. zaczęliśmy się zbierać. Posprzątanie i schowanie wszystkiego zajęło kolejne 30 minut. Do tego czasu Louis nic więcej nie pił. Pożegnaliśmy się ze wszystkimi dziękując i pojechaliśmy do domu Lou. Dzięki Bogu Liam nie pił i mieliśmy jak wrócić do domu.
- Lou, czy Twoja mama nie będzie zła, że tak późno przyszliśmy? -spytałem. 
~ Nie musisz się martwić. Cała rodzinka wybyła się z samego rana do dziadków. - uspokoił mnie. 
To dlatego ich nie zostaliśmy podczas... podczas pobytu w domu Louisa- przypomniałem sobie.
- W takim razie OK.- Uśmiechnąłem się. 
Po kilkunastu minutach byliśmy na miejscu. Serdecznie podziękowaliśmy Liam'owi. 
Od razu udaliśmy się do łazienki. Byłem zmęczony, Louis z resztą też. Po orzeźwiającym prysznicu wdrapałem się na łóżko i okryłem kołderką. Chwilę później dołączył do mnie Lou. Zgasił światło i pocałował mnie czule. Okryłem go szczelnie sobą. Był jak kruszynka. Jak kawałek nieba w moich ramionach, który w każdej chwili może zniknąć.
- Kocham Cię Loui. - powiedziałem.
~ Kocham Cię Hazz.- wyszeptał.


~~Louis~~

W silnych ramionach Harry'ego czułem się bezpiecznie. Pod każdym jego dotykiem rozpływałem się.  Miłość do niego wypełniała całe moje serce. To było niesamowite. Jak to w ogóle możliwe?  
"Czy z dnia na dzień można się przywiązać do kogoś? Byliśmy dokładnym przykładem tego, że nigdy nie wiadomo, kiedy nasze uczucia nabiorą czułości, nasze serca przyspieszą rytm a my staniemy się bliżsi sobie niż kiedykolwiek wcześniej."


***

Cześć Wam xx
Rozdział jest, choć szczerze to tak sobie mi się podoba. Może wam się spodoba albo podzielcie moje zdanie :)
Dziękuję za motywację moim przyjaciołom oraz innym. Jesteście wspaniali. A Was chciałabym zmotywować do komentowania. Jeśli to czytasz, zostaw po sobie ślad. 
Następny rozdział wpadnie we wtorek. Dobranoc Miśki xx
~Magda ♥

środa, 18 listopada 2015

Rozdział 8

- Boo?.. Czy masz może chęć na...- i rzuciłem się niekontrolowanie na usta szatyna. Lou na początku był w lekkim szoku, lecz po chwili jego ramiona błądziły po moim ciele. Nasze języki odnalazły się, zanurzając w tańcu rozkosznej namiętności. Po kilku minutach odsunąłem się aby zaczerpnąć powietrza.

~ Umm.. Hazz? Może pójdziemy do mojego pokoju? - zapytał jednym tchem.
Zbliżyłem się do niego, ponownie łącząc nasze usta w pocałunku. Przyciągnąłem go bliżej siebie i chwyciłem za biodra. Boo oplótł mnie w pasie swoimi nogami. I tak dotarliśmy na schody. Pokonując ostatni z nich Loui mruknął coś w stylu "drugie na lewo". Posłusznie skierowałem nas do wskazanego pomieszczenia. Wchodząc, zamknąłem drzwi. Położyłem delikatnie Louis'a na łóżku.
- Na co masz dziś ochotę?  - spytałem ściągając jego koszulkę.
~ Umm.. tak myślę, że na Ciebie.. we mnie. - odpowiedział ledwo słyszalnie, rumieniąc przy tym, co dodało mu uroku.
- Jesteś śliczny. -powiedziałem dobierając się do jego paska od spodni. Zbliżyłem się, by zatopić się w jego ustach, następnie zejść niżej, drażniąc sutki  językiem. Louis zaczął się wiercić.
~ Haa-arry, możesz przestać się ze mną droczyć? - spojrzał błagalnie. Pozbyłem się jego reszty ubrań, pozostawiając jedynie przyciasne bokserki. Co spowodowało, że lekki rumieniec wskoczył na jego policzki.
- Kochanie, jsteś taki gorący.
Powoli zacząłem się rozbierać, robiąc przy tym kocie ruchy. Szatyn przygryzł wargę, co sprawiło, że moje bokserki stały się jeszcze bardziej ciasne. Kiedy obydwoje byliśmy wyłącznie w bieliźnie, przesunąłem się do jego twarzy, owiewając ją ciepłem.
~ Zrób to. W dolnej szufladzie znajdziesz em.. lubrykant.- wydyszał do mojego ucha, przygryzając delikatnie płatek.
Sięgnąłem we wskazane miejsce.
- Połóż głowę na poduszki - poleciłem. W tym czasie rozłożyłem zgrabne nóżki Louisa i dłońmi powoli masowałem jego  uda od wewnętrznej strony. Po chwili jedną z nich przeniosłem na nabrzmiałego członka chłopaka. Louis jęknął, kręcąc się coraz bardziej.
~ Hazz.. zrób coś.. -odezwał się.
- Chcesz bym wziął go do buzi? - spytałem patrząc prosto w jego niebieskie jak ocean oczy. Nic nie powiedział, tylko zrobił się czerwony.
- Tak, kochanie? Mam zafundować Ci przyjemność?  Chcesz pieprzyć moje usta? - spytałem ponownie, widząc brak reakcji. Louis pokiwał głową. Uśmiechnąłem się do niego. Zsunąłem jego bokserki, rzucając je gdzieś na podłogę. Czerwony członek Lou stał na baczność. Pochyliłem się i najpierw jeździłem językiem wzdłuż całej długości w końcu biorąc go całego do buzi. Louis zaczął głośno jęczeć. Wplótł swoje dłonie w moje włosy i nadawał rytm.
~ Oo kurwa- krzyknął, gdy jego penis zderzył się ze ścianką mojego gardła. Zaczął mocno poruszać biodrami. Po chwili zwolnił, a ja ssałem jego główkę.  Następnie spojrzałem w jego przymknięte oczy i znów przyspieszyłem swoje ruchy. Na przemian przez kilkanaście minut ssałem, lizałem,całowałem penis Louisa. 
czał teraz bardzo głośno. Zacząłem masować jego jądra, co spowodowało, że chłopak był już bliski zenitu.
~ Haa-rry.. ja zaraz.. o kurwa.. - krzyknął, chcąc się wycofać.  Zatrzymałem go przyśpieszając czynność i po kilku ruchach poczułem pulsującego członka, z którego wpłynęło nasienie, wprost do mojego gardła. Wszystko połknąłem. Poczekałem, aż Lou dojdzie do siebie. Po kilku minutach pochyliłem się i złożyłem mokry pocałunek na jego ustach.
- Przewróć się na brzuch. - powiedziałem na co chłopak wykonał polecenie.  Skradłem mu kolejnego całusa, kiedy powoli włożyłem w pierścienie mięśni jeden palec, lekko nim poruszając. Louis wiercił się niesamowicie, dysząc i pojękując. Musiałem dobrze go rozciągnąć, by sprawić mu przyjemność a nie ból, więc dołożyłem jeszcze jeden palec.
~ Ha-rry wejdź we mnie, proszę - Jęknął przeciągle.
Włożyłem więc jeszcze jednego paluszka i robiłem nożycowe ruchy, sądząc po tym, że kręcił biodrami, próbując wywołać większe tarcie, wywnioskowałem, że spodobało mu się.  Kilka ruchów i ku niezadowoleniu szatyna wyjąłem z niego paluszki. Obróciłem go na plecy. Wziąłem lubrykant i wylałem trochę na wejście Louisa i na swojego członka. Wszystko dokładnie rozsmarowałem.  Następnie przystawiłem nabrzmiałego już członka do wejścia Louisa a jego nogi uniosłem na swoje ramiona. Powoli wsunąłem na początku samą główkę i poruszałem nią w tył i przód. Louis ewidentnie domagał się więcej, więc wszedłem w niego na całą długość uderzając o prostatę. Louis wbił paznokcie w moje biodra.
~ Kurwa.. szybciej- sapnął. Na jego życzenie przyspieszyłem swoje ruchy regularnie obijając jego prostatę. Louis dyszał, sapał, jęczał.. Dłonią odnalazłem członka Louisa i zgodnie z wykonywanymi ruchami stymulowałem jego penisa. Czułem ciepło rozchodzące się po całym ciele. Przybliżyłem się, i dobrałem do szyi Louisa, podgryzając, liżąc i ssąc na przemian.. Kiedy się już oderwałem, pozostawiłem wielki ślad. Louis był tylko mój. Miałem prawo go naznaczyć, aby wszyscy wiedzieli, że on już do kogoś należy, że jest zajęty.
Czułem jak jego członek zaczął pulsować coraz bardziej. Ja też byłem bliski szczytowania. Przyspieszyłem swoje ruchy dysząc ze zmęczenia. Po chwili nasienie Boo było już na mojej ręce. Zwolniłem swoje ruchy, dochodząc w jego wnętrzu.
- Kocham Cię Boo- wydyszałem.
Wyciągnąłem swojego penisa z Louisa i opadłem obok niego. Lou przez chwilę musiał ogarnąć, żeby wrócić do rzeczywistości.
~ Hazz.. jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. - powiedział kładąc się na moją klatkę piersiową.
- Lou.. jest już późno. . Za godzinę mamy być gotowi. - przypomniałem
~ Rzeczywiście. . Chodźmy więc pod prysznic.

~~40 minut później~~

Ubrani i gotowi zeszliśmy przed dom Louisa. Tam czekał na nas jego przyjaciel który, z powagą wpatrywał się w punkt bliżej mi nieznany. Obrócił się, kiedy usłyszał, że schodzimy po schodach.
- Cześć, Ty zapewne jesteś Harry. Louis dużo mi o Tobie opowiadał. Jestem Liam, miło mi Cię poznać. - wyszczerzył rządek białych ząbków.
~ Cześć Liam. Mi także.- odwzajemniłem uśmiech. 
Wsiedliśmy do auta i wybraliśmy się na ognisko.  Przyznam, że trochę się stresowałem. Ale miałem przy swoim boku najcudowniejszą osobę na tej ziemi. Ta myśl mnie uspokoiła. Po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę w sklepie i ruszyliśmy dalej. Ciekawe jacy są jego znajomi?

***

Kochani, rozdział jest, tak jak obiecałam. Zachęcam Was do komentowania. :) 
Kolejny odcinek pojawi się (dopiero) w sobotę.  Z racji tego, że w piątek mam noc filmową w szkole. Bardzo chciałabym podziękować osobom, które mnie motywują do dalszego pisania. 
No, to byłoby na tyle z ogłoszeń parafialnych ;)
~ Magda xx

poniedziałek, 16 listopada 2015

Rozdział 7

~~Harry~~

Te kilka dni minęło nam bardzo szybko. Nim się obejrzałem, był już piątek. Wstałem, jak codziennie rano. W kuchni zastałem mamę, w cudownym nastroju. 
~ Cześć synku- odezwała się wciąż promieniejąc- siadaj, zaraz podam naleśniki.
- Umm.. Dziękuję. - Uśmiechnąłem się. 
~ Rano rozmawiałam z Twoim wychowawcą, który jest z Ciebie bardzo dumny. Z ostatniego sprawdzianu dostałeś najlepszą ocenę w klasie. Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona.-powiedziała spoglądając na patelnię z naleśnikami, które wydawały się być pyszne. 
- A więc, to jest powód Twojego radosnego nastroju- rzuciłem, posyłając jej szeroki uśmiech. 
Panowała kilkuminutowa cisza w trakcie jedzenia.
~ Wydaje mi się, że powinieneś podziękować uhm.. Lou.. Louis'owi. To także dzięki niemu nauczyciele zmienili o Tobie zdanie.
- Ależ oczywiście, mamo. Pomyślałem już o tym.
Po skończonym posiłku zapytałem, czy mogę nocować u Lou. Bez większego problemu mama się zgodziła, pod warunkiem, że w niedzielę jej w czymś tam pomogę. 
Szkoła tego dnia była w miarę znośna. Nie obeszło się bez flirtu i miziania się w jednej ze szkolnych toalet z Louis'em. Na ostatniej lekcji dostałem wiadomość od Boo.

Po tej lekcji spotkajmy się na murku. Co powiesz na to, byśmy się wybrali do mnie? Tęsknię xx

Uśmiechnąłem się i szybko odpisałem. 

Okej :) Kocham Cię Boo xxx


Ja Ciebie też Hazz xxx 

Do końca lekcji zostało już niewiele. 
Po około 15 minutach dobiegł mnie dźwięk dzwonka (w końcu koniec!).
Dołączyłem do Louisa i mogliśmy w spokoju udać się do jego domu. Podczas drogi trochę się wygłupialiśmy i wstąpiliśmy do Starbucks'a.

Kiedy dotarliśmy na miejsce, poczułem dziką ochotę na seks z Louim.
- Boo. .?

***

Witam, witam :)
Rozdział krótki, ale jest. :)
Co do następnego to pojawi się czwartek. Będzie nieco dłuższy :)
Zapraszam także do komentowania.
~Magda ♥

sobota, 14 listopada 2015

Rozdział 6

*10 minut później*

~~ Harry~~

Właśnie leżałem i czekałem aż Gemma i jej chłopak wraz z mamą udadzą się na uroczysty bankiet, (na który w ogóle nie miałem chęci), kiedy z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi.  Nie spodziewaliśmy się nikogo. Było jakoś chwilę po 8 p.m. Zwlekłem się z sofy aby otworzyć. Tak jak przypuszczałem, wszyscy byli zajęci dopinaniem wszystkiego na ostatni guzik, że nie zwrócili na to większej uwagi. Chwyciłem za klamkę. Osoba, którą zobaczyłem wywołała uśmiech ale też zdziwienie.  
- Co Ty tutaj robisz? - zapytałem, zapraszając gestem ręki, by wszedł do środka. 
~Jak to co? Przyszedłem do Ciebie... choć nie ukrywam, liczyłem na małego całusa.- powiedział Lou z rozżaloną miną.
Uśmiechnąłem się. Był taki słodki. 
- Zobaczymy co da się zrobić.  Moja rodzinka jest jeszcze w domu. Rozbierz się.  
Mama i Gem były w kuchni.  Najwyraźniej Jason palił na tarasie. Przechodząc rzuciłem tylko:
- Mamo, przyszedł Louis. Gemmo, to mój przyjaciel.-wskazałem na chłopaka stojącego obok.
- Lou, to moja siostra Gem. - podali sobie ręce.
- Cześć, jestem Louis Tomlinson. Miło mi.
- Gemma Styles, siostra Harry'ego. - uśmiechnęła się.
Boo zrobił uroczą minę i ruszył za mną do mojego pokoju. Już samo to, że był przy mnie, sprawiało, że miałem ochotę skakać z radości. Tylko mój kochany Boobear tak na mnie działał. Po wejściu do pokoju odruchowo zamknąłem drzwi.
- No to Lou, co jest powodem Twojej jakże przyjaznej wizyty?- zapytałem siadając na jego kolanach okrakiem.
~ Przyszło mi na myśl, żeby w piątek zrobić ognisko. Miałbyś okazję poznać moich przyjaciół. - powiedział wpatrując się we mnie, ewidentnie wyczekując odpowiedzi lub też mojej reakcji.
- Kochanie, skąd Ty bierzesz te pomysły? - zaśmiałem się- Oczywiście,  czemu nie? Tylko najpierw musisz coś dla mnie zrobić. -oznajmiłem.
~ Co takiego Hazz?
W tym momencie pchnąłem go tak, byśmy padli na łóżko.  Następnie zacząłem namiętnie... go łaskotać. Louis nie mógł opanować śmiechu, krzyczał w niebo głosy. Żeby go uciszyć wpiłem się w jego usta. Znaczy, taki miałem zamiar.  Kiedy tylko pochyliłem się ledwo co, Boo wykorzystał sytuację i przekręcił mnie, bym wylądował pod nim.
~ Jakaś kara się należy za Twoje bezczelne zachowanie. - powiedział "stanowczym głosem" i rzucił się na moje usta, lekko podgryzając dolną wargę. 
- Mmmm..- wydałem z siebie.
Włożyłem dłoń pod jego koszulkę. Miał gorące ciało (w każdym znaczeniu). Jeździłem opuszkami palców po nagim torsie, Louis cicho pojękiwał. Korzystając z okazji wsunąłem język do jego ust i delikatnie gładziłem podniebienie. Czułem, że mu się podoba. Mruczał zupełnie jak moja kotka Una.
- Harry!  Pozwól na chwilę. -usłyszałem głos mamy. Szybko wstałem z łóżka, prawie zwalając Lou na podłogę. Będąc w progu spojrzałem na zawiedzionego Boo i szepcząc powiedziałem
- Wrócimy do tego zaraz.


~~Louis~~

Harry wyszedł rzucając to swoje zalotne spojrzenie. Ten chłopak jest tak uroczy, że to niemożliwe. Z pościeli wygrzebałem telefon i wystukałem numer do Liama. Chciałem zapytać, czy razem z resztą będą coś robić na weekend.


~~Harry~~

Po powrocie do pokoju Louis nadal leżał.  Uśmiechnąłem się.  Zacząłem cicho pomrukiwać. Mina Louisa była bezcenna.
~ Oj Hazz, nie wspominałeś, że masz kotka.- w tym momencie do pokoju wbiegła Una - moja kotka. Razem  Louim wybuchnęliśmy śmiechem. 
- Tak mam. Nazywa się Una.- i znów zaczęliśmy się śmiać. Położyłem się obok Boo. 
- Na co mamy ochotę?  - spytałem.
~ Nie wiem, może Ty coś wymyśl.
- Umm.. Louis? Może zostaniesz dziś na noc? - zrobiłem błagalne spojrzenie, przybliżając się do jego twarzy, a konkretniej do jego ust.
~ Myślałem, że nie zapytasz. - powiedział, owiewając moją twarz. Już po chwili zrobił niewinną minę,atakując moje usta.
- Kocham Cię Loui.
~ Ja Ciebie też. 

***

Dzień dobry :)
Będę zaskoczona, jeśli ktokolwiek tu jeszcze zagląda.  Przepraszam Was. Chciałabym dokończyć to opowiadanie.  Mam nadzieję, że jednak jest tu jeszcze ktoś, komu chce się czytać FLTL. Życzę miłego dnia wszystkim xx. Następny rozdział pojawi się za dwa dni. 

środa, 17 czerwca 2015

Rozdział 5

~~ Louis~~

Dotarłszy do parku zobaczyłem Emily siedzącą na ławce.
-- Hej Em. - uśmiechnąłem się.
~ Cześć.
-- Przepraszam, że musiałaś na mnie czekać.
~ Nie ma sprawy. To było przewidywalne, bo raczej nie zmieniłeś się, aż tak bardzo, by Twoja punktualność była wzorowa.- W tym momencie zaczęliśmy się śmiać.
-- Masz rację,
~ To gdzie chcesz iść?
-- Chodźmy na mostek, lubię to miejsce. Bo wiesz... mi nie do końca chodziło o spacer, po prostu chciałem pogadać.
~ Dobrze, hm.. Lou? Czy coś złego się stało?
-- Nic co byłoby złe. - I znów wpłynął mi uśmiech na twarz, tak tak.. Myślałem o Loczku.

Dobrze jest mieć zaufaną przyjaciółkę. Można się jej wyżalić, pogadać, poradzić się. Emily znam od dziecka. Nie mamy przed sobą tajemnic czy sekretów. Z resztą nawet gdybym chciał coś przed Nią zataić to nie umiałbym. Tym bardziej opowiedziałem Em co lub KTO pojawił się w moim skromnym życiu. Dokładniej, to powiedziałem o Hazzie i o mnie, o naszych uczuciach, o tym co nas łączy..  
Ku mojemu małemu zdziwieniu Em nie przerwała mojego monologu, nawet jednym komentarzem. Nie była zniechęcona, nie. Po prostu z ciekawością słuchała każdego wypowiedzianego przeze mnie słowa. Szczerze mi bardzo ulżyło. Przez ostatni czas nie rozmawialiśmy za często, nie było okazji. To był odpowiedni moment, by to zmienić. Pomyślałem, że Loczek powinien ją poznać.
-- Słuchaj Em, - zacząłem - myślę, że powinniście się z Harry'm poznać. 
~ Nie mam nic przeciwko Louis. Wydaje się być sympatyczny.
-- Coś wymyślę, żeby się spotkać, jak za dawnych czasów. Co byś powiedziała na wspólne ognisko z Liam'em, Niall'em, dziewczynami etc.?
~ OK. Tylko omów to z chłopakami i dopracujcie szczegóły.
-- No pewnie, że tak. Zadzwonię do nich jeszcze dziś.
~ To świetnie Lou. Wybacz, ale muszę się już zbierać. Jest już dosyć późno.
-- Może chcesz, bym Cię odprowadził?
~ Nie, nie. Dam sobie radę.- uśmiechnęła się miło.
-- W takim razie dziękuję za rozmowę.- pocałowałem Em w policzek.
~ Ooh, nie ma sprawy Lou. Wiesz, że na przyjaciół zawsze możesz liczyć.
Już miałem się kierować w stronę domu, kiedy do mojej głowy wpadł kolejny genialny pomysł (jeden z tych wspaniałych). Na światłach skręciłem w prawo, zamiast w lewo, do domu. Ciekaw byłem co na to wszystko powie Loczek.


***

Dzień Dobry ☺
Rozdział może i krótki ale jest (jako tako, ale jednak). Następnym razem postaram się bardziej ☺☺☺ Przy okazji chciałabym podziękować za to, że jednak znalazły się osoby, które mimo wszystko nie opuściły mnie. Cóż, może i nie mam wybitnych zdolności pisarskich ale usłyszeć miłe słowa to już wielki sukces.  
Następny rozdział pojawi się niebawem.

~ Magda xx

niedziela, 14 czerwca 2015

Take Me To My Heaven cz.2

UWAGA! Treść nie jest przeznaczona dla osób o słabych nerwach psychicznych, ponieważ opisuje stosunek homoseksualny.

~~~Hazza~~

--Mogę? - zapytał. Niewiele myśląc kiwnąłem głową. Powoli wsunąłem ręce pod jego koszulkę i gładziłem opuszkami palców umięśniony tors chłopaka. Ponownie wpiłem się w usta Lou'iego. Chłopak  mruknął przeciągle czując jak zwinnie wślizguje się swoim językiem do jego ust i gładzę jego podniebienie. Nie odrywając się od niego zacząłem prowadzić nas w stronę schodów. Kiedy byłem już naprawdę blisko to oparłem Boo o ścianę i gestem wskazałem by oplótł mnie nogami w pasie. Niosąc mojego kochanego Louis'a do mojej sypialni czułem na swoim brzuchu niemałe wybrzuszenie szatyna. Myśląc o tym, co mógłbym robić z jego przyjacielem samoistnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Lubieżnie polizałem spierzchnięte wargi Tomlinsona i ostrożnie położyłem Go na łóżku. Powoli odpiąłem Jego spodnie i zsunąłem je z gorącego ciała właściciela.  Przysunąłem się bliżej Niego i zacząłem Go rozbierać zaczynając od ściągnięcia koszulki. Pociągał mnie bardziej za każdym razem, pomyślałem patrząc na nagie ciało mojego kochanka i Jego niewinny wyraz twarzy. Lou miał już ogromny problem w swoich bokserkach. Delikatnie położyłem dłoń na członku Lou a ustami kreśliłem drogę od torsa w górę gdzieniegdzie zostawiając czerwone ślady. Oddech Boo przyspieszył.
-- Błagam... Hazz pospiesz się..- wysapał, kiedy złożyłem mokrego całusa na Kevinie* przez materiał bokserek.
~ Jak sobie życzysz.- uśmiechnąłem się i jednym ruchem pozbyłem się zbędnego materiału z członka Lou. Jego męskość stała na baczność i tylko czekała by się nią zająć. Objąłem główkę ustami, językiem zataczałem kółeczka co jakiś czas używając "przypadkowo" zębów.
-- Harry .. pieprz mnie ... zabierz mnie do nieba, tak jak nigdy wcześniej. Tylko proszę, nie znęcaj się nade mną w ten sposób.- jednym tchnieniem prawie wykrzyczał Tomlinson. Słysząc te słowa zszedłem z łóżka i z nocnej szafki, która stała obok wyciągnąłem lubrykant i prezerwatywy.
-- Kochanie, dziś zróbmy to inaczej. Gumki nie będą nam potrzebne.- powiedział Lou, a mnie aż zamurowało.
~ Ależ Loui, inaczej będzie Cię bardzo boleć.
-- Jeśli Ty to zrobisz, to na pewno nie. Chcę czuć TYLKO Ciebie a nie lateks.
~ No dobrze, będę bardzo ostrożny. Ale mów mi , kiedy będzie bardzo bolało.
Po Jego słowach i wyrazie twarzy wiedziałem, że jest tego pewny, wiedział czego chce. Mimo to w jego oczach zauważyłem strach, niepewność. Nałożyłem trochę żelu na swojego członka i wejście Lou. Dłonią dokładnie rozprowadziłem substancję dookoła dziurki. Powoli włożyłem do niej jednego palca poruszając nim. Chciałem, by Louis mógł rozluźnić mięśnie i odprężyć się, więc dołożyłem kolejnego palca a po chwili jeszcze jednego. Z ust Tommiego co jakiś czas wydobywał się pomruk, jakiś jęk rozkoszy. Czując, że ma już rozluźnione mięśnie ku Jego niezadowoleniu wyciągnąłem palce.
~ Na pewno tego chcesz?
-- Nigdy nie chciałem tego bardziej niż teraz i z nikim innym jak z Tobą. Kocham Cię i ufam ponad wszystko.
Przytknąłem Hazzacondę do wejścia Louis'a i baardzo powolnym ruchem wszedłem w niego.  Usłyszałem syk bólu. Dla relaksu opuszkami palców muskałem Jego delikatną skórę. Udało się, rozluźnił się.
-- Zacznij proszę.- usłyszałem.
Ostrożnie wszedłem do samego końca uderzając o ściankę tyłka. Miał tak seksowną pupcię, że na samą myśl o tym, co Louis będzie czuć jutro zrobiło mi się Go żal. Na początku moje ruchy były wolne aczkolwiek zdecydowane. Obserwowałem twarz chłopaka, która początkowo wykrzywiona w grymasie z każdym pchnięciem wyrażała zadowolenie. Po chwili Tommy był już całkowicie odprężony. Ból znikł  z Jego twarzyczki, został zastąpiony wyrazem pożądania.
-- Harry... mocniej, aahh szybciej.
Nie musiał się powtarzać. Przyspieszyłem swoje ruchy stymulując tym samym członka Lou. Chłopak wił się pode mną sapał, krzyczał tak głośno, że gdybym mieszkał w bloku to sąsiedzi na pewno by zareagowali wezwaniem na policję czy coś takiego. Zacząłem dostrzegać prawdziwe plusy mieszkania w domku jednorodzinnym.
Wiedziałem, że jeszcze trochę i będę szczytować. Ręką zacząłem szybciej wykonywać ruchy na członku Louis'a. Kilka szybszych ruchów i poczułem lepką ciecz na dłoni a potem na klatce piersiowej i brzuchu. Chwilę później i ja doszedłem opadając na spocone ciało Boo. Z resztą sam byłem bardziej brudny.
-- Dziękuję.- powiedział wtulając się w moje mokre ciało.
~ Umm....  Loui, może jednak idziemy pod prysznic?
-- Ooo tak, do następnego razu muszę być czysty i pachnący.
~ Jak to NASTĘPNEGO, Louis ?!

***
Hej :)
Przepraszam, że tak późno ale jest :)
Liczę na to, że pojawią się tu lub pojawi się tu jakikolwiek komentarz ☺ Dziękuję, że jednak wczoraj ktoś zechciał przeczytać wstęp. Jesteście wspaniałą motywacją :-*
Tak jak zapowiedziałam rozdział dodam w najbliższą środę :) 
~ Magda ♥