~~Louis~~
Następnego dnia wstałem wcześniej. Widok śpiącego Loczka wywołał niezmierny uśmiech. Pocałowałem go w czoło i zszedłem na dół, w celu przygotowania śniadania. Dzień był pogodny. Mimo tego, że był ranek to słoneczko już wyszło i świeciło radośnie, ogrzewając twarze przechodniów. Zapowiadał się cudowny weekend. Miałem zamiar spędzić go w ramionach Hazzy. Miłość to niewyobrażalnie piękne uczucie. Jeśli mamy obok siebie osobę bliską naszemu sercu, z którą chcemy dzielić życie, świat wydaje nam się o wiele bardziej cudowniejszy.
~~Harry~~
Ciepłe promienie słoneczka otuliły moją twarz. Było coś około południa- wywnioskowałem. Ku mojemu zdziwieniu nie było obok Lou. Powoli przetarłem twarz i ruszyłem w stronę kuchni.
- Dzień dobry Loueh- przytuliłem go od tyłu wtulając twarz w jego miękkie włosy.
~ Dzień dobry Hazz - uśmiechnął się ciepło - Jak się spało?
- Wspaniale. Boo, mam nadzieję, że robisz śniadanie, bo jestem głodny. - powiedziałem siadając na jednym z krzeseł.
~ Bardziej podchodzi to pod obiad. Jest przed 1 p.m.
- Ouh, kiedy wstałeś? - spytałem.
~ Około 11 a.m. Byłem też w sklepie po kilka produktów. - odwrócił się na pięcie i złożył delikatnego całusa na moich lekko spierzchniętych ustach. Pogłębiłem pocałunek i wziąłem Lou na kolana. Po chwili nasze języki odnalazły się, walcząc o dominację. Louis objął moją twarz i przybliżył się jeszcze bardziej. Po kilku minutach odsunąłem się aby zaczerpnąć świeżego powietrza do płuc.
~ Kocham Cię. - wyszeptał, przygryzając płatek ucha.
- Też Ciebie kocham Lou. Nic nas już nie rozdzieli. - odpowiedziałem.
Czekając na śniadanio-obiad wziąłem prysznic. Kiedy po raz kolejny wróciłem na dół jedzenie leżało na stole a Louis wkładał naczynia do zmywarki. W tej pozycji miałem idealny widok na jego tyłek. Nieświadomie oblizałem wargi. Louis wstał i zmierzył mnie. Po czym uśmiechnął się i gestem wskazał bym usiadł. Skosztowałem jego spaghetti. Było pyszne.
- Mmm.. Louis. To jest przepyszne. - pochwaliłem.
~ Dziękuję. Zazwyczaj nie lubię gotować. Nigdy mi to nie wychodzi. - powiedział. Zjedliśmy resztę w milczeniu.
Leżeliśmy na kanapie. Znaczy ja znajdowałem się na kanapie a Lou na mnie. Chwilę oglądaliśmy jakiś film. Poczułem wibracje w kieszeni. Dostałem sms'a.
Od:MAMA
Spokojnie. Jestem u Louisa. Będę chyba wieczorem, najpóźniej jutro w południe xx
Spojrzałem na szatyna. Biedaczek zasnął. Zrobiło mi się go szkoda ale stwierdziłem, że w takiej pozycji jest mu niewygodnie. Ostrożnie wstałem aby go nie zbudzić. Pochyliłem się i złożyłem pocałunek na jego malinowych ustach, po czym wziąłem go na ręce i zaniosłem do sypialni na łóżko. Ułożyłem się obok Boo. Był taki bezbronny. Na myśl, że ktoś mógłby go kiedyś skrzywdzić posmutniałem. Postanowiłem nigdy nie pozwolić mu cierpieć, być przy nim już na zawsze. Wtuliłem twarz w jego szyję, przylegając bliżej Lou. Przykryłem nas kołdrą i po chwili moje powieki opadły.
Otworzyłem oczy i zobaczyłem tulącego mnie Louisa. Był niczym słodki cukiereczek.
~ Skąd się tu wzięliśmy? Byliśmy w salonie. - zapytał marszcząc nosek.
- Kiedy zorientowałem się, że śpisz, zaniosłem Cię do sypialni, żeby było Ci wygodniej. - odpowiedziałem.
~ Na Tobie też jest mi wygodnie. - puścił oczko. Na moje poliki wskoczył lekki rumieniec.
- Co mamy zamiar robić? - zagadnąłem.
~ Idziemy na spacer?
- Umm. . Okey. A która godzina?
Louis zerknął na zegarek.
~ Kwadrans po 7.p.m.
Nie myślałem, że szykowanie się zajmie Boo prawie godzinę. Ja robię to w około 10 minut. Postaram się to zmienić w najbliższym czasie.
Szliśmy oświetlonymi uliczkami Londynu. O tej porze było niewielu przechodniów, nie to co w dzień. Już dawno z nikim nie wychodziłem. Byłem szczęśliwy. Miałem swojego Boo. Moje własne, prywatne szczęście.
Najpierw udaliśmy się na London Eye. Oprócz nas wsiadła jakaś para.
- Czy możesz nam zrobić zdjęcie? - spytałem trzymając w ręku przygotowany telefon. Louis zaśmiał się cichutko.
~ Tak. Jasne. - uśmiechnęła się. Wręczyłem jej telefon i podszedłem do Louisa. Pocałowałem go w policzek, obejmując w pasie. Dziewczyna zrobiła zdjęcie. Wziąłem telefon i podziękowałem. Zwróciłem się w stronę miasta. Widok zapierał dech w piersiach. Przytuliłem się do Lou i w takiej pozycji zostaliśmy do końca jazdy.
Następnie wybraliśmy się do dobrze znanego mi lokalu tj przytulnej kawiarenki. Zjedliśmy ciastko i wypiliśmy dobrą kawę. W towarzystwie Lou czas jakby stawał w miejscu. Nie czułem, że jest późno. A już na pewno nie przypuszczałem, że dochodzi 11:30 p.m.
~ Przepraszam chłopcy ale musimy już zamykać.
- Oooh... Zasiedzieliśmy się. - powiedziałem lekko zdezorientowany. Spojrzałem na ekran telefonu 11:27 p.m.
O CHOLERA! - pomyślałem. Mama na pewno się martwi albo będzie na mnie wściekła.
Wychodząc z lokalu Louis zapytał co się stało.
- Powiedziałem mamie, że wrócę wieczorem.
~ To żaden problem. Powiedz, że zostajesz u mnie. - odpowiedział .
- Odprowadzę Cię do domu i wrócę do siebie. Nie chcę sprawiać kłopotów. - odparłem.
~ Kłopotów?! - zatrzymał się - Harry. Kocham Cię. Jeśli zostaniesz u mnie na noc będę szczęśliwy. Ty nigdy nie sprawisz kłopotów kochanie. Przestań tak nawet myśleć. - stanął na palcach, żeby mnie pocałować.
~ Napisz, że zostajesz.
Tak też zrobiłem. Szczerze to cieszyłem się.
"Wszyscy kochamy to uczucie, kiedy tylko otworzymy oczy i mamy przy swoim boku osobę, którą kochamy, która jest dla nas najcenniejsza, za którą oddalibyśmy życie. Kochałem być blisko Louisa, kochałem jego dotyk, głos, kochałem Jego całego."
- Dzień dobry Loueh- przytuliłem go od tyłu wtulając twarz w jego miękkie włosy.
~ Dzień dobry Hazz - uśmiechnął się ciepło - Jak się spało?
- Wspaniale. Boo, mam nadzieję, że robisz śniadanie, bo jestem głodny. - powiedziałem siadając na jednym z krzeseł.
~ Bardziej podchodzi to pod obiad. Jest przed 1 p.m.
- Ouh, kiedy wstałeś? - spytałem.
~ Około 11 a.m. Byłem też w sklepie po kilka produktów. - odwrócił się na pięcie i złożył delikatnego całusa na moich lekko spierzchniętych ustach. Pogłębiłem pocałunek i wziąłem Lou na kolana. Po chwili nasze języki odnalazły się, walcząc o dominację. Louis objął moją twarz i przybliżył się jeszcze bardziej. Po kilku minutach odsunąłem się aby zaczerpnąć świeżego powietrza do płuc.
~ Kocham Cię. - wyszeptał, przygryzając płatek ucha.
- Też Ciebie kocham Lou. Nic nas już nie rozdzieli. - odpowiedziałem.
Czekając na śniadanio-obiad wziąłem prysznic. Kiedy po raz kolejny wróciłem na dół jedzenie leżało na stole a Louis wkładał naczynia do zmywarki. W tej pozycji miałem idealny widok na jego tyłek. Nieświadomie oblizałem wargi. Louis wstał i zmierzył mnie. Po czym uśmiechnął się i gestem wskazał bym usiadł. Skosztowałem jego spaghetti. Było pyszne.
- Mmm.. Louis. To jest przepyszne. - pochwaliłem.
~ Dziękuję. Zazwyczaj nie lubię gotować. Nigdy mi to nie wychodzi. - powiedział. Zjedliśmy resztę w milczeniu.
~~ około 3 p.m~~
Leżeliśmy na kanapie. Znaczy ja znajdowałem się na kanapie a Lou na mnie. Chwilę oglądaliśmy jakiś film. Poczułem wibracje w kieszeni. Dostałem sms'a.
Od:MAMA
O której wrócisz Harry? Martwię się.
Do: MAMA
Spokojnie. Jestem u Louisa. Będę chyba wieczorem, najpóźniej jutro w południe xx
Spojrzałem na szatyna. Biedaczek zasnął. Zrobiło mi się go szkoda ale stwierdziłem, że w takiej pozycji jest mu niewygodnie. Ostrożnie wstałem aby go nie zbudzić. Pochyliłem się i złożyłem pocałunek na jego malinowych ustach, po czym wziąłem go na ręce i zaniosłem do sypialni na łóżko. Ułożyłem się obok Boo. Był taki bezbronny. Na myśl, że ktoś mógłby go kiedyś skrzywdzić posmutniałem. Postanowiłem nigdy nie pozwolić mu cierpieć, być przy nim już na zawsze. Wtuliłem twarz w jego szyję, przylegając bliżej Lou. Przykryłem nas kołdrą i po chwili moje powieki opadły.
~ ~ około 7 p.m ~ ~
Otworzyłem oczy i zobaczyłem tulącego mnie Louisa. Był niczym słodki cukiereczek.
~ Skąd się tu wzięliśmy? Byliśmy w salonie. - zapytał marszcząc nosek.
- Kiedy zorientowałem się, że śpisz, zaniosłem Cię do sypialni, żeby było Ci wygodniej. - odpowiedziałem.
~ Na Tobie też jest mi wygodnie. - puścił oczko. Na moje poliki wskoczył lekki rumieniec.
- Co mamy zamiar robić? - zagadnąłem.
~ Idziemy na spacer?
- Umm. . Okey. A która godzina?
Louis zerknął na zegarek.
~ Kwadrans po 7.p.m.
Nie myślałem, że szykowanie się zajmie Boo prawie godzinę. Ja robię to w około 10 minut. Postaram się to zmienić w najbliższym czasie.
Szliśmy oświetlonymi uliczkami Londynu. O tej porze było niewielu przechodniów, nie to co w dzień. Już dawno z nikim nie wychodziłem. Byłem szczęśliwy. Miałem swojego Boo. Moje własne, prywatne szczęście.
Najpierw udaliśmy się na London Eye. Oprócz nas wsiadła jakaś para.
- Czy możesz nam zrobić zdjęcie? - spytałem trzymając w ręku przygotowany telefon. Louis zaśmiał się cichutko.
~ Tak. Jasne. - uśmiechnęła się. Wręczyłem jej telefon i podszedłem do Louisa. Pocałowałem go w policzek, obejmując w pasie. Dziewczyna zrobiła zdjęcie. Wziąłem telefon i podziękowałem. Zwróciłem się w stronę miasta. Widok zapierał dech w piersiach. Przytuliłem się do Lou i w takiej pozycji zostaliśmy do końca jazdy.
Następnie wybraliśmy się do dobrze znanego mi lokalu tj przytulnej kawiarenki. Zjedliśmy ciastko i wypiliśmy dobrą kawę. W towarzystwie Lou czas jakby stawał w miejscu. Nie czułem, że jest późno. A już na pewno nie przypuszczałem, że dochodzi 11:30 p.m.
~ Przepraszam chłopcy ale musimy już zamykać.
- Oooh... Zasiedzieliśmy się. - powiedziałem lekko zdezorientowany. Spojrzałem na ekran telefonu 11:27 p.m.
O CHOLERA! - pomyślałem. Mama na pewno się martwi albo będzie na mnie wściekła.
Wychodząc z lokalu Louis zapytał co się stało.
- Powiedziałem mamie, że wrócę wieczorem.
~ To żaden problem. Powiedz, że zostajesz u mnie. - odpowiedział .
- Odprowadzę Cię do domu i wrócę do siebie. Nie chcę sprawiać kłopotów. - odparłem.
~ Kłopotów?! - zatrzymał się - Harry. Kocham Cię. Jeśli zostaniesz u mnie na noc będę szczęśliwy. Ty nigdy nie sprawisz kłopotów kochanie. Przestań tak nawet myśleć. - stanął na palcach, żeby mnie pocałować.
~ Napisz, że zostajesz.
Tak też zrobiłem. Szczerze to cieszyłem się.
"Wszyscy kochamy to uczucie, kiedy tylko otworzymy oczy i mamy przy swoim boku osobę, którą kochamy, która jest dla nas najcenniejsza, za którą oddalibyśmy życie. Kochałem być blisko Louisa, kochałem jego dotyk, głos, kochałem Jego całego."
***
Hej xx
Wybaczcie poślizg czasowy. Miałam rozdział przygotowany ale z powodu nieznanych mi przyczyn zniknął z bloggera a zanim napisałam nowy minęło trochę. Tak więc liczę się z tym, że może Wam się nie spodobać. W każdym razie liczę na jakieś komentarze.♥ Byłoby mi bardzo miło.
Jutro rozpoczynam egzaminy próbne, więc rozdział kolejny wstawię w sobotę. Życzę sobie powodzenia a Wam słodkich snów ★
Magda xx