niedziela, 14 czerwca 2015

Take Me To My Heaven cz.2

UWAGA! Treść nie jest przeznaczona dla osób o słabych nerwach psychicznych, ponieważ opisuje stosunek homoseksualny.

~~~Hazza~~

--Mogę? - zapytał. Niewiele myśląc kiwnąłem głową. Powoli wsunąłem ręce pod jego koszulkę i gładziłem opuszkami palców umięśniony tors chłopaka. Ponownie wpiłem się w usta Lou'iego. Chłopak  mruknął przeciągle czując jak zwinnie wślizguje się swoim językiem do jego ust i gładzę jego podniebienie. Nie odrywając się od niego zacząłem prowadzić nas w stronę schodów. Kiedy byłem już naprawdę blisko to oparłem Boo o ścianę i gestem wskazałem by oplótł mnie nogami w pasie. Niosąc mojego kochanego Louis'a do mojej sypialni czułem na swoim brzuchu niemałe wybrzuszenie szatyna. Myśląc o tym, co mógłbym robić z jego przyjacielem samoistnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Lubieżnie polizałem spierzchnięte wargi Tomlinsona i ostrożnie położyłem Go na łóżku. Powoli odpiąłem Jego spodnie i zsunąłem je z gorącego ciała właściciela.  Przysunąłem się bliżej Niego i zacząłem Go rozbierać zaczynając od ściągnięcia koszulki. Pociągał mnie bardziej za każdym razem, pomyślałem patrząc na nagie ciało mojego kochanka i Jego niewinny wyraz twarzy. Lou miał już ogromny problem w swoich bokserkach. Delikatnie położyłem dłoń na członku Lou a ustami kreśliłem drogę od torsa w górę gdzieniegdzie zostawiając czerwone ślady. Oddech Boo przyspieszył.
-- Błagam... Hazz pospiesz się..- wysapał, kiedy złożyłem mokrego całusa na Kevinie* przez materiał bokserek.
~ Jak sobie życzysz.- uśmiechnąłem się i jednym ruchem pozbyłem się zbędnego materiału z członka Lou. Jego męskość stała na baczność i tylko czekała by się nią zająć. Objąłem główkę ustami, językiem zataczałem kółeczka co jakiś czas używając "przypadkowo" zębów.
-- Harry .. pieprz mnie ... zabierz mnie do nieba, tak jak nigdy wcześniej. Tylko proszę, nie znęcaj się nade mną w ten sposób.- jednym tchnieniem prawie wykrzyczał Tomlinson. Słysząc te słowa zszedłem z łóżka i z nocnej szafki, która stała obok wyciągnąłem lubrykant i prezerwatywy.
-- Kochanie, dziś zróbmy to inaczej. Gumki nie będą nam potrzebne.- powiedział Lou, a mnie aż zamurowało.
~ Ależ Loui, inaczej będzie Cię bardzo boleć.
-- Jeśli Ty to zrobisz, to na pewno nie. Chcę czuć TYLKO Ciebie a nie lateks.
~ No dobrze, będę bardzo ostrożny. Ale mów mi , kiedy będzie bardzo bolało.
Po Jego słowach i wyrazie twarzy wiedziałem, że jest tego pewny, wiedział czego chce. Mimo to w jego oczach zauważyłem strach, niepewność. Nałożyłem trochę żelu na swojego członka i wejście Lou. Dłonią dokładnie rozprowadziłem substancję dookoła dziurki. Powoli włożyłem do niej jednego palca poruszając nim. Chciałem, by Louis mógł rozluźnić mięśnie i odprężyć się, więc dołożyłem kolejnego palca a po chwili jeszcze jednego. Z ust Tommiego co jakiś czas wydobywał się pomruk, jakiś jęk rozkoszy. Czując, że ma już rozluźnione mięśnie ku Jego niezadowoleniu wyciągnąłem palce.
~ Na pewno tego chcesz?
-- Nigdy nie chciałem tego bardziej niż teraz i z nikim innym jak z Tobą. Kocham Cię i ufam ponad wszystko.
Przytknąłem Hazzacondę do wejścia Louis'a i baardzo powolnym ruchem wszedłem w niego.  Usłyszałem syk bólu. Dla relaksu opuszkami palców muskałem Jego delikatną skórę. Udało się, rozluźnił się.
-- Zacznij proszę.- usłyszałem.
Ostrożnie wszedłem do samego końca uderzając o ściankę tyłka. Miał tak seksowną pupcię, że na samą myśl o tym, co Louis będzie czuć jutro zrobiło mi się Go żal. Na początku moje ruchy były wolne aczkolwiek zdecydowane. Obserwowałem twarz chłopaka, która początkowo wykrzywiona w grymasie z każdym pchnięciem wyrażała zadowolenie. Po chwili Tommy był już całkowicie odprężony. Ból znikł  z Jego twarzyczki, został zastąpiony wyrazem pożądania.
-- Harry... mocniej, aahh szybciej.
Nie musiał się powtarzać. Przyspieszyłem swoje ruchy stymulując tym samym członka Lou. Chłopak wił się pode mną sapał, krzyczał tak głośno, że gdybym mieszkał w bloku to sąsiedzi na pewno by zareagowali wezwaniem na policję czy coś takiego. Zacząłem dostrzegać prawdziwe plusy mieszkania w domku jednorodzinnym.
Wiedziałem, że jeszcze trochę i będę szczytować. Ręką zacząłem szybciej wykonywać ruchy na członku Louis'a. Kilka szybszych ruchów i poczułem lepką ciecz na dłoni a potem na klatce piersiowej i brzuchu. Chwilę później i ja doszedłem opadając na spocone ciało Boo. Z resztą sam byłem bardziej brudny.
-- Dziękuję.- powiedział wtulając się w moje mokre ciało.
~ Umm....  Loui, może jednak idziemy pod prysznic?
-- Ooo tak, do następnego razu muszę być czysty i pachnący.
~ Jak to NASTĘPNEGO, Louis ?!

***
Hej :)
Przepraszam, że tak późno ale jest :)
Liczę na to, że pojawią się tu lub pojawi się tu jakikolwiek komentarz ☺ Dziękuję, że jednak wczoraj ktoś zechciał przeczytać wstęp. Jesteście wspaniałą motywacją :-*
Tak jak zapowiedziałam rozdział dodam w najbliższą środę :) 
~ Magda ♥  

1 komentarz:

  1. +18 wyszło super. Masz talent do pisania :-) Dzięki za link do bloga, na pewno będę zaglądać.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń