UWAGA!!!
Treść zawiera opis stosunku homoseksualnego
~~ Hazza ~~
"Już jest ten dzień"- z tą myślą obudziłem się. Nie myliłem się. Właśnie dziś mój Louis wracał z rodzicami z powrotem do Londynu. Nie mogłem w to uwierzyć. Ten tydzień dłużył mi się niemiłosiernie bez mojego skarba. Tak właśnie, Lou jest moim chłopakiem i zarazem najlepszym przyjacielem. Powracając do tematu.... Podciągnąłem się na łokciach i spojrzałem na zegarek. Dochodziła 9 a.m. Tego dnia miałem dość sporo pracy, chciałem wszystko idealnie przygotować, więc od razu wstałem z łóżka i poszedłem do toalety wziąć prysznic. Po 15 minutach w ręczniku zszedłem na dół do kuchni, aby zjeść śniadanie. Był piękny piątkowo-wakacyjny poranek..Według wcześniejszej zapowiedzi rodziców ten weekend zostałem w domu "sam". Nie licząc mojego kotka ... no i oczywiście Tomlinsona. Po zjedzonym posiłku zacząłem ogarniać kuchnię, salon. Najlepsze zostawiłem na koniec, czyli mój pokój, bo on musiał być idealnie przygotowany.
Wybiła godzina 12.00 p.m. Za około godzinę miał się tutaj zjawić Louis. Żeby przez ten czas się czymś zająć włączyłem telewizję. Okazało się to być nie najlepszym pomysłem, ponieważ po ok. 8 minutach oglądania nudnego filmu zasnąłem.
Ze snu wybudził mnie dzwoniący telefon. Zerknąwszy na wyświetlacz okazało się, że to mama, która dzwoniła po raz 5. Byłem pewien, że mi nie ufa, chce skontrolować sytuację albo czegoś zapomniała. Wybierając jej numer przeciągnąłem się ospale i usiadłem.
-- Hej mamo.- zdążyłem powiedzieć słysząc charakterystyczny dla mojej mamy dźwięk ulgi.
~ Cześć Harry. Dzwonię, żaby upewnić się, że wszystko w porządku. Nadal nie rozumiem, dlaczego nie chciałeś jechać z nami.
-- Oj mamo, daj już spokój. Dobrze wiesz, że nie lubię wstawać wcześnie, a już na pewno nie o 4 a.m - szybko skłamałem, choć po krótszym zastanowieniu to nie było kłamstwo, bo oprócz tego moim powodem (tym najistotniejszym) było to, że chciałem spędzić trochę czasu z Boo sam na sam. Zwłaszcza, że nie widziałem Go całą wieczność. Po zamienionych kilku zdaniach z mamą, sprawdziłem godzinę, aby upewnić się, że mam jeszcze chwilę do czasu przybycia Lou'iego.
Zdziwiłem się , dochodził kwadrans po 1.p.m. Louis powinien tu już być. Bez namysłu sięgnąłem po telefon, który dopiero co odłożyłem. Wybrałem numer do ukochanego. Pierwszy sygnał... drugi... trzeci.
-- Tak Hazz? - usłyszałem.
~ Cześć kochanie. gdzie Ty się podziewasz?
Nie usłyszałem odpowiedzi w telefonie a dzwonek do drzwi. Pośpiesznie wstałem i ruszyłem w stronę hałasu. Kiedy otworzyłem drzwi ujrzałem przed sobą opartego o framugę trochę niższego ode mnie chłopaka z uroczym jak zawsze uśmiechem, który tak dobrze znałem. To był mój Loueh. Spojrzawszy w jego lazurowe oczy, ugięły mi się kolana. Louis zauważając to uśmiechnął się jeszcze szerzej i musnął moje usta. Kiedy miał zamiar odsunąć głowę, zatrzymałem go. Byłem spragniony Jego dotyku. Chciałem, by ten moment trwał wiecznie ale po chwili namiętnego całowania przypomniałem sobie o...
~ Ummm.. Lou, może wejdziesz?- spytałem z zaczerwienionymi policzkami.
-- Oh tak, jasne.
Zamykając drzwi poczułem dłoń na swoich przedramionach, które przyciągnęły mnie do tyłu. Boo obrócił mnie tak, byśmy stanęli twarzą w twarz. Gwałtownie przybliżył swoją twarz do mojej ze spojrzeniem pełnym głębokiego pożądania. Kochałem to w nim.
-- Mogę? - zapytał.
C.D.N.
Witam Was tym skromnym One-Shotem.
Po prawie rocznej przerwie wróciłam w trochę nowej odsłonie. Przepraszam, że tyle to trwało.
Mam nadzieję, że SHOT Wam się spodoba. Drugą część dodam jutro ☺
Co do opowiadania FLTL zdecydowałam je dokończyć. Rozdziały będę dodawać w środy. Liczę na to, że ktoś będzie to czytać.
Jeśli ktoś chciałby być informowany na bieżąco o nowych wpisach, może zostawić mi swojego twittera w komentarzu.
Miłego Wieczoru ☻
~~ SjMagda ♥
Oby w części drugiej jednak doszło do tego stosunku :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że wróciłaś wraz z opowiadaniem.
Kasia
Ciekawe co będzie dalej.?
OdpowiedzUsuń