poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział 2

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

~~ Harry ~~

*** 2 miesiące później ***


"Wszystko zaczęło mi się układać. Niedawno rozpoczął się ciepły kwiecień. Dzięki pomocy Louis'a w szkole wyszedłem na prostą. To znaczy nadgoniłem materiał ''bardzo szybko'' zdaniem profesora Thompson'a, mojej mamy i wielu innych nauczycieli. Wszystkie zaległe sprawdziany jak i te bieżące zdałem  na 5 albo 4. Lou był ze mnie dumny. Ja uważałem, że to był nasz wspólny sukces. Spotykaliśmy się po szkole 3 lub 4 razy w tygodniu. Bardzo dobry z niego nauczyciel (w dodatku seksowny). Ta cała nauka bardzo nas zbliżyła. Każdą wolną minutę spędzaliśmy razem. Czasami zdarzyło mi się, że myślałem o nim w taki sposób jakby.. ugh, trochę gejowski. Z dnia na dzień coraz częściej mi się to przytrafiało. A kiedy już go widziałem to odczuwałem ''coś'' w brzuchu. Na samym początku myślałem, że samo mi to jakoś przejdzie. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, że mylę się. Bo nic nie dzieje się bez przyczyny. Louis za niedługo powinien tutaj być. Emmm.... zacznę się już lepiej szykować. 
xx"
 Wstałem z łóżka i odruchowo zerknąłem na zegarek. Była 11:41 a. m. Zostało mi około 20 minut. Pomyślałem, że wezmę szybki prysznic. Po zabraniu ze sobą czystego ręcznika i pary bokserek wszedłem do łazienki. Po 7 minutach wyszedłem z niej czysty, pachnący i poszedłem do kuchni by przygotować sobie śniadanie. Jak to w zwyczaju każdej soboty bywa, zostałem w domu sam. Gem jest na weekend u swojego chłopaka a mama poszła do pracy. Usiadłem właśnie do stołu, kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Otworzyłem je i moim oczom ukazał się szatyn imieniem Louis.
- Hej Harreh. Przepraszam, że jestem trochę wcześniej, mam nadzieję, że nic się nie stało..?- powiedział robiąc niewinną minę. Gestem ręki zaprosiłem go do środka domu i zamknąłem drzwi.
- Cześć Loui. Oczywiście głuptasie, że nic się nie stało. To nawet lepiej, bo myślałem.... bo czekałem już na Ciebie. Siadaj, rozbierz się. Napijesz się może herbaty? 
- Pewnie.
- Tak w ogóle to przepraszam, że paraduje przed Tobą w bieliźnie, ale niecałe 15 minut temu z wielkim trudem wygramoliłem się z łóżka. Później wziąłem prysznic i .. tak jakoś wyszło. - mówiłem dalej zaparzając szatynowi herbatę.
- Nic nie szkodzi Hazz. Naprawdę.- uśmiechnął się. Odwzajemniłem uśmiech. Podałem Lou kubek z gorącym napojem.
- Dziękuję- uśmiechnął się.
- Możemy pójdziemy do mnie na górę, przy okazji ubrałbym się ?
- Jak chcesz to możemy iść.- ruszyliśmy obaj w stronę schodów. Gdy dotarliśmy do pokoju zaproponowałem Louis'owi, by usiadł na łóżku. Tym czasem szybko zacząłem się ubierać. Mój przyjaciel obserwował wykonywane przeze mnie ruchy. Czułem się troszeczkę nieswojo, ale jednak nie do końca. Wiedziałem przecież, że Loui jest w tym pomieszczeniu.
- Lou, w szufladzie przy biurku jest zeszyt i długopis. Czy mógłbyś je wyciągnąć ?- spytałem grzecznie.
- Tak, tak Harreh.- sięgnął po rzeczy we wskazane przeze mnie miejsce. Usiadł z powrotem na łóżku, a przedmioty położył na swoich kolanach. Ja w tym czasie wziąłem potrzebna książkę i zrobiłem to samo.
- To od czego dziś zaczynamy ?- zapytałem.
- Nie skończyliśmy poprzedniego tematu. Zrobimy go do końca i w sumie to byłoby na dziś wszystko.- odpowiedział.
- Ooouuh..... a nie mógłbyś jeszcze zostać? Ściągnąłem ten nowy film z Emily Atack, moglibyśmy go obejrzeć. Jeśli tylko chcesz oczywiście.- zrobiłem błagalną minę. Obaj się zaśmialiśmy.
- No sam nie wiem. Najpierw skończmy to co mamy skończyć, dobrze Hazz?- spytał. W odpowiedzi kiwnąłem głową.


~~ 1 godzina 30 minut później~~


- To teraz już wszystko rozumiesz, mam nadzieję.- rzekł szatyn.
- Mhmm..- odpowiedziałem.- Może pójdziemy się przejść do parku.?- zaproponowałem.- Kiedy wrócimy to zjemy obiad.- ciągnąłem dalej. Louis uśmiechnął się.
- Okey Harry.- mruknął. Zostawiliśmy wszystko i zeszliśmy na dół. Pogoda za oknem była słoneczna, a termometr wskazywał 21 st. C. Zamknąłem dom kiedy ubraliśmy buty. 
Idąc powoli rozmawialiśmy.
- Od dziecka uwielbiam to miejsce.- przerwałem kilkuminutową ciszę.- Tutaj po raz pierwszy całowałem się.
- Hah... widzę same dobre wspomnienia...- powiedział Lou.
- Hm, no niekoniecznie. Ale zawsze mnie tu ciągnęło. Nawet chciałem tu zamieszkać, kiedy byłem dzieckiem..- wskazałem na wielkie, rosnące drzewo. Na jego gałęziach stał mały, drewniany domek.
- Czyj to jest domek na drzewie ?
- Emm, wybudował go tato mojej przyjaciółki z dzieciństwa- Caroline, żebyśmy mogli się tam bawić.
- Gdzie ona jest?
-Ugh, nie ważne.Nie chcę o tym teraz rozmawiać.- rzekłem.
- Dobrze. Czy chcesz już wracać?- spytał troskliwie Louis.
 - Myślę, że tak Loui... - przytuliłem się do niego.
- Która godzina?- spytałem.
- Jest...- sięgnął do kieszeni po telefon- .. Jest dokładnie 2:46 p. m.- odpowiedział. Po krótkiej chwili zastanowienia splotłem nasze ręce. Louis nie zadawał pytań, które były niepotrzebne. Nagle z nieba zaczęły spadać krople deszczu. Westchnąłem.
- Pospieszmy się. Nie chcę, żebyś się przeziębił.- rzekł Louis.
-OK.- odpowiedziałem.


~~ 30 minut później ~~


- Usiądź wygodnie. Zaraz przyniosę herbatę i coś do przebrania.- powiedziałem zamykając drzwi frontowe. Lou zmókł bardziej niż ja. Oddał mi swoją bluzę. Prosiłem go jednak, by ubrał ją. Nie chciałem aby zachorował. On jednak pomimo moich próśb nalegał bym ja ją miał na sobie. Jakoś... ciężko było mi odmówić, był taki stanowczy i... opiekuńczy jednocześnie. Oh, Louis, jesteś taki uroczy. Teraz musiałem jednak się nim zająć
- Proszę Lou. Zdejmij z siebie te mokre ubrania. Tam masz łazienkę. Jeśli chcesz to skorzystaj z prysznica.- powiedziałem grzecznie uśmiechając się.
- Dziękuję.- odpowiedział.
- Nie ma za co. Wstawiłem już wodę na herbatę. Lubisz pizze?- spytałem.
- Tak, ale nie musisz...- zaczął mówić.
-  Nie muszę Lou ale chcę.- uśmiechnąłem się opiekuńczo. Szatyn poszedł do łazienki, ja w tym czasie założyłem nowe spodnie i koszulkę. Zamówiłem również pizze na telefon i zaparzyłem  herbaty. Ogarnąłem swój pokój. Po około 10-13 minutach Louis wyszedł z łazienki.
- Jesteś blady.- powiedziałem mierząc go wzrokiem. Usiądź proszę. Napij się herbaty. Idę otworzyć drzwi, bo zdaje mi się albo ktoś puka.- zniknąłem za ścianą. Po chwili wróciłem z pizzą.
- Smacznego Lou.- podałem chłopakowi jedno z pudełek.
- Dziękuję i wzajemnie.- mruknął. Wyglądał niewyraźnie i miał gęsią skórkę. Przez cały czas obwiniałem za to siebie. Źle było mi z tą myślą. Ehhh....
- Połóż się w moim łóżku. Odpoczniesz i na pewno poczujesz się lepiej.- powiedziałem, gdy skończyliśmy konsumpcję pizzy.
- Hazz, właściwie to po co? Przecież spokojnie mogę wrócić do domu.- powiedział.
-Nie Lou! Na dworze leje jak z cebra. Nie pozwolę Ci iść w taką pogodę. Nigdzie Cię nie puszczam, jasne? A teraz idź na górę, ja zaraz do Ciebie przyjdę.- powiedziałem. Kiedy Louis uległ i poszedł do mojego pokoju wybrałem numer do mamy. Po krótkiej rozmowie zgodziła się aby Louis u mnie zanocował. Teraz wystarczyło pogadać z mamą szatyna.
- Dzień dobry pani Tomlinson. Z tej strony Harry. .. Chciałbym się zapytać, czy pozwoliłaby pani Louis'owi zostać u mnie na noc. ....... (Tak, tak zgodziła się) Tak? ... Eheem, Przekażę.......Dobrze... Dziękuję, miłego dnia. - zakończyłem rozmowę. Ucieszyłem się. Louis zostaje u mnie na noc !!!! Poszedłem po cichu na górę. Zastałem tam śpiącego Louis'a. Oooooooo.. wyglądał słodko. Podszedłem do łóżka i nakryłem go kołdrą. Sprawdziłem jego czoło. Wydawało mi się albo miał stan podgorączkowy. Usiadłem obok niego głaszcząc go po twarzy. Jego rysy twarzy były delikatne. Spojrzałem na jego usta. Miały idealny kształt. Zapragnąłem pocałować je. Upewniłem się, że Louis śpi. Nachyliłem delikatnie swoją głowę nad jego twarz i złożyłem na jego ustach delikatny pocałunek. W tej chwili poczułem motyle w brzuchu. To uczucie było przyjemne. Nie Harry, Ty nie mogłeś się zakochać, o NIE !


***    


Hej :D. Trochę późno dodałam, ale niedawno wróciłam ze szkoły+ jeszcze obowiązki i tak to mi jakoś zeszło. Mam nadzieję, że rozdział się Wam podoba. Jest trochę dłuższy niż poprzedni. BARDZO PROSZĘ KOMENTUJCIE ! Następny dodam na weekend. Jeśli macie jakieś pytania to piszcie. 
Mój twitter: @SjMagda . 
~ Magda xx

5 komentarzy:

  1. Twoje opowiadanie robi się coraz ciekawsze. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Podobają mi się Twoje opisy. Takie szczegółowe, dokładne. Nie mogę się doczekać neeexta. Pozdrawiam i życzę weeeny dużo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogfmfknsdgjkndfjknsjkngjn...!!!! Ale fajnie to zrobiłaś, taki skok w czasie, nie mogę się doczekać, pisz pisz pisz szybciej !!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Odwiedziłabym tego bloga wcześniej ale dopiero teraz dostałam od Ciebie link. Baaaardzo ciekawie sie to zaczyna. Mam nadzieję, że będą tu jakieś sceny typu +18, hahah. Pisz proszę tak jak to robisz, bo robisz to ZAJEBIŚCIE!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahha, dla Ciebie specjalnie napiszę takie <3 i DZIĘKUJĘ <3333

      Usuń
  4. Jeeeeeeeeejuuuu!!! Naprawdę, to co piszesz jest super.

    ~~KAsiuńKA
    Dzięki za link do bloga, wiem, że warto jest to wszystko czytać :D

    OdpowiedzUsuń