*** Następnego Dnia ***
~~ Harry ~~
Wstałem wcześniej niż zwykle. Postanowiłem, że ubiorę się i zjem śniadanie. Podszedłem do szafy, która stała obok mojego łóżka i wyciągnąłem z niej pierwsze lepsze ubrania. Wziąłem szybki, orzeźwiający prysznic i założyłem na siebie wcześniej przygotowane rzeczy. Zszedłem na dół do kuchni. Zauważyłem przy stole siedzące mamę i Gem. Uśmiechnąłem się do nich.
- Cześć Harry. Dziś wcześnie wstałeś. Wyspałeś się ?- spytała mnie mama.
- Jak nigdy. Mamo, co dziś na śniadanie ?- zapytałem.
- Zrobiłam grzanki i jajecznicę.- uśmiechnęła się, upijając łyk kawy.
Też chcesz herbaty?- spytała Gemma.
Też chcesz herbaty?- spytała Gemma.
- Chętnie. I dziękuję.- odpowiedziałem i usiadłem przy stole.
- O której dziś wrócisz ze szkoły Harry ?
- O 4 p. m. kończę zajęcia. Rozmawiałaś z panem Stevenem mamo? Załatwił mi korepetytora. Powiedział wczoraj, że jeżeli nie zaliczę materiału z poprzedniego semestru i tego obecnego nie przejdę do następnej klasy. - powiedziałem.
- Coś wspominał mi wczoraj. W piątek mam przyjść do niego,aby z nim porozmawiać na Twój temat. - odpowiedziała. Dokończyłem jeść i wypiłem herbatę. Była dopiero 7 a. m. Spokojnie mogłem jeszcze skorzystać z internetu. Pozmywałem po śniadaniu i poszedłem do swojego pokoju.
*** 27 minut później ***
Pośpiesznym ruchem wziąłem torbę i poszedłem na dół.
- Harry jeśli idziesz już do szkoły to weź ze sobą parasol, bo może padać. -powiedziała mama z salonu.
- Nie potrzebuję. Paa !- rzuciłem na wychodne. Ruszyłem w stronę szkoły. Niespodziewanie krople deszczu zmoczyły moje włosy. Ehhhh... mogłem posłuchać mamy, ale NIE !!! No trudno Styles ! Spojrzałem przed siebie. Koło zakrętu stała postać z parasolem. Wyglądała jakby na mnie czekała. Kiedy podszedłem bliżej rozpoznałem nieznajomego. To był Lou !
- Cześć Harry. Przeziębisz się, chodź pod parasol.- uśmiechnął się na powitanie.
- Ummm... cześć. Dzięki- odpowiedziałem ukazując swoje dołeczki w policzkach. Louis'a to rozśmieszyło. Nie wiedziałem dla czego..
- Co Cię tak śmieszy ?- spytałem.
- Nic takiego. Po prostu słodko wyglądasz z tymi dołkami. Uroczo, zupełnie jak mały chłopiec.- uśmiechnął się, lekko zarumieniony.
- Ja? Jak dziecko? Louisie Tomlinsonie ! Mam 18 lat i na pewno nie wyglądam jak dziecko.- zrobiłem obrażoną minę.
- Ojjj no dobrze. Nie wyglądasz.- udał, że się tym mocno przejął. Wybuchnęliśmy obydwoje śmiechem tym samym zwracając na siebie uwagę przechodniów.
- Słyszałem Loczku o Twoim talencie plastycznym od pana Thompsona. Musisz mi kiedyś pokazać swoje prace.- rzucił znienacka.
- Mam kilka rysunków w domu. Pokażę, ale ja bym tego talentem nie nazwał.- uśmiechnąłem się.
- Nie bądź już taki skromny.- mruknął. Nie chciałem się sprzeczać, bo wiedziałem, że ma racje. I mniej więcej tak wyglądała nasza droga do szkoły. Przy okazji dowiedziałem się jakiej muzyki lubi słuchać.
***
Cały dzień ogółem minął mi baaardzo szybko. Spędziłem z Louim wszystkie przerwy. Na kilku przedmiotach siedzieliśmy też razem. Ale z racji tego, że jest ode mnie trochę niższy, na większości lekcjach, siedział ławkę przede mną. Wtedy zazwyczaj wpatrywałem się w niego.... raczej w jego seksowny tyłek. Miętowe rurki świetnie się opinały na jego pośladkach. W sumie to jest dla mnie trochę dziwne. Nigdy wcześniej nie myślałem w ten sposób o chłopaku. Nie jestem też co prawda pewny swej orientacji seksualnej. Miałem tam kiedyś dziewczynę ale to było.... dawno i to nie była miłość. Może mi się wydaje ale chyba Louis zaczął mnie interesować.
~~ Louis ~~
Mógłbym przysiąc, że czułem na sobie przeszywający każdy wzrok Loczka. Ewidentnie wpatrywał się w mój wielki tyłek! Raz nawet przyłapałem go na tym. Na szczęście tego nie zauważył. Uroczy z niego chłopak. Ciekawi mnie jak będzie wyglądała nasza wspólna nauka. Nie mogę się doczekać. On mnie intryguje.
*** Po lekcjach ***
~~ Harry ~~
Czekałem pod szkołą na Lou, bo miałem wielką nadzieję, że będziemy wracać razem. Po 10 minutach z budynku wyszedł szatyn. Przykułem go wzrokiem, bo od razu spojrzał na mnie.
- Myślałem, że już poszedłeś. - rzekł z uśmiechem.
- Taaak no ale tak jakoś wyszło.- powiedziałem w zakłopotaniu.
- Możemy iść ?- dodałem.
- Możemy iść ?- dodałem.
- Oczywiście.
Cieszyła mnie ta zmiana pogody. Świecące słońce zdążyło po części wysuszyć mokre ulice oraz chodniki.
Cieszyła mnie ta zmiana pogody. Świecące słońce zdążyło po części wysuszyć mokre ulice oraz chodniki.
- Lou kiedy będziesz miał czas, abyś mógł mi pomóc ?
- Pasuje Ci sobota ?- mruknął.
- Tak. To jesteśmy umówieni.
Niestety Lou na tym skrzyżowaniu musiał iść w inna stronę.
Niestety Lou na tym skrzyżowaniu musiał iść w inna stronę.
- Do jutra Louis !- krzyknąłem, gdy ten powoli się oddalał. Pomachał mi na pożegnanie ręką i zniknął za zakrętem. Szybkim tempem wróciłem do domu. Byłem zmęczony, więc położyłem się.
***
Hejooo :) To kolejna część mojego opowiadania. Dodałam ją dzisiaj, bo jutro niestety nie miałabym czasu. Proszę o komentarze. Przepraszam za powtórki. Rozdział trochę krótki. Następny będzie w poniedziałek. Pozdrawiam xx.
~Magda <3
P.S. Dzięki za dość dużą liczbę wyświetleń. Szczerze to myślałam, że niestety nikt tego nie będzie czytał. :)
Jak obiecałam tak też zrobiłam :) nie jestem LS i dobrze o tym wiesz (;)) no ale spodobało mi sie twoje opowiadanie... :D bardzo ciekawie piszesz :) czekam na nn i zapraszam do obserwowania bloga xx www.night-memories-fanfiction.blogspot.com
OdpowiedzUsuńDziękuję, i zaraz wejdę na Twojego bloga :*
UsuńOMGFFF... jaki zajebisty blog !!!!! Nie mogę się doczekać nextaa !!!! Pozdrawiam i życzę duuuużo weny <3 xx
OdpowiedzUsuńSuper :D
OdpowiedzUsuń~~KAsieńKA